Katastrofa lotu Southern Airways 242
4 kwietnia 1977 roku miała miejsce tragiczna katastrofa lotnicza, która wstrząsnęła społecznością lokalną oraz całym światem lotnictwa. Samolot McDonnell Douglas DC-9-31, należący do linii Southern Airways, rozbił się podczas burzy, kiedy to leciał z Huntsville w Alabamie do Atlanty w Georgii. W wyniku tego tragicznego zdarzenia zginęło 72 osoby, w tym 63 pasażerów i dziewięć osób na ziemi. Katastrofa ta stała się jednym z najtragiczniejszych incydentów w historii amerykańskiego lotnictwa i wywołała szereg zmian w przepisach dotyczących bezpieczeństwa lotów.
Opis samolotu
Samolot, który obsługiwał feralny lot 242, był modelem McDonnell Douglas DC-9-31, o numerze rejestracyjnym N1335U. Został wyprodukowany w 1971 roku i miał już za sobą znaczną liczbę godzin przelotowych – przed startem z Huntsville osiągnął 15 405 godzin. DC-9 był popularnym samolotem pasażerskim, znanym ze swojej niezawodności i wydajności. Jednak, jak pokazała ta katastrofa, nawet najlepiej przygotowane maszyny mogą stać się ofiarą nieprzewidywalnych warunków atmosferycznych.
Przebieg lotu
Początek rejsu był typowy dla wielu lotów pasażerskich. Na pokładzie znajdowało się 81 pasażerów, a za sterami maszyny siedział kapitan Bill McKenzie oraz jego drugi pilot Lyman Keele. Tuż przed startem nad regionem pojawiły się oznaki nadchodzącej burzy. Niestety, załoga dysponowała nieaktualnym komunikatem meteorologicznym, co wpłynęło na ich decyzję o kontynuowaniu lotu.
W trakcie wznoszenia się na wysokość około 4500 metrów (około 14 750 stóp), kontrolerzy lotu ostrzegli pilotów o silnych burzach panujących między wysokościami 14 000 a 17 000 stóp. Mimo tego ostrzeżenia, samolot wkrótce wszedł w strefę intensywnych opadów gradu. Siła opadów była tak duża, że wiele okien samolotu pękło, co tylko pogłębiło kryzys. Lód, który dostał się do silników, doprowadził do ich pompażu oraz serii wybuchów wewnętrznych, co skutkowało poważnymi uszkodzeniami łopatek sprężarki.
Pojawienie się lodu w silnikach spowodowało brak odpowiedniego dopływu powietrza oraz nadmiar paliwa, co doprowadziło do pożaru wewnętrznego. Najpierw stracił moc silnik nr 1, a chwilę później podobny los spotkał silnik nr 2. W obliczu kryzysowej sytuacji załoga podjęła decyzję o uruchomieniu APU (zespołu pomocniczego) i kontynuowała lot bez napędu silników.
Awarie i lądowanie
Podczas dalszego lotu kontrolerzy ruchu powietrznego zalecili załodze skierowanie się na nieczynne lotnisko Cartersville lub na wojskową bazę Dobbins Air Force Base w Mariettcie. Samolot był jednak zbyt blisko chmur burzowych i na zbyt niskiej wysokości, aby móc bezpiecznie dotrzeć do żadnego z tych miejsc. Kapitan McKenzie zdecydował się na awaryjne lądowanie na pobliskiej autostradzie.
W momencie podejścia do lądowania maszyna wypuściła podwozie; jednakże nie udało jej się zachować stabilności. Samolot uderzył lewym płatem o stację benzynową i rozbił się. Po uderzeniu wybuchł pożar, który objął całą
Artykuł sporządzony na podstawie: Wikipedia (PL).